Wskrzeszenie <> jako ze ide na studia i rozpoczac chce nowy rozdzial moze uda mi sie wskrzesic bloga. przynajmniej sprobuje jako rodzaj grupowego update'u -Dora- komentarze [0]
Krzyzacy czyli co wyniosłam z dzisiejszego dnia <> TXT 1:
-"Na kolana, psie!"
TXT 2:
Macko: Zaprzysięgłem że cie odnajde i spotkam się z tobą!
Krzyzak: Stawaj!
Macko: Na smierc, nie na niewolę!
Krzyzak: Stawaj!
Macko: Zdejm chełm!
Krzyzak: Stawaj, psie!
No, czyli na koń mości panowie bić psubraty- na śmierć, nie na niewolę, psie! -Dora- komentarze [2]
:) <> Zmieniłam dziś szablon. Mozna sie bylo spodziewaC ZE NA TAKI STYL. WYJATKOWOW PODOBA MI SIE NOWY AWATAR :d
oPROCZ TEGO ZAMIAST NOTKI WSTAWIE VIDEO :d
O.. Caps sie wlaczyl.
Dora the Explorer to bajka dla dziecki w wieku przedszkole-podstawowka. A w jakimn stylu ta bajka to widac na video. Grunt jednak ze Dora i ze chwytliwy opening
Taxówki <<środa, 14 listopada 2007 14:24:28>> Dzisiejsza refleksja moze sie wydac niektorym debilna ale mysle ze zalapiecie przeslanie. Porownam uslugi taki Radom - Skarzysko na podstawie moich dzisiejszych przezyc.
RADOM
firm: kilka
sytuacja: oblałam exam na łuku, dzwonie po taxi na dworzec w stanie kiepskim
zamawianie: J-ja ; t- telefonistka
J-poprosze taxowke pod WORD od strony ulicy Suchej
t- tak oczywiscie, zaraz podjedzie. WORD od Suchej.
J- tak dziekuje
kierowca: koles po 50tce, sympatyczny
temat rozmowy: jak to plac manewrowy jest bez sensu i w ogole jak to instruktorzy powinni byc starsi
generalnie: wesoly taxi driver
SKARZYSKO
firm: dwie, nie liczac dzielnych panow dworcowcow
sytuacja: wyszłam z robienia paznokci, dzwonie po taxi do domu
zamawianie: J-ja t- telefonista
J- poprosze taxowke na Mickiewicza 16
t- gdzie?!
J- Mickiewicza 16
t- ktora klatka?!
J- czwarta
t- która?!
J-czwarta.
t- Mickiewicza 16 klatka czwarta?!
J- tja
t- za 10 minut
kierowca: koles po 50tce z kurwikami w oczach
temat rozmowy: sztuczne generowanie kosztow w przemysle energetycznym i sluzbie zdrowia, bezsens istnienisa NFZ i czegostam jeszcze, jak to niektorzy kierowcy zaokraglaja ceny sratatatata
generalnie: kuzwa mac :|
Ten telefoniska ze Ska to chyba pijany byl :| ja to nie wiem. Myslalam ze pierdolne.
To tyle refleksji na dzis. Mysle ze exam nie wymaga komentarzy wiec prosze go w nich pominac. -Dora- komentarze [5]
Sznycel i początek zimówki <> Sznycel - bo wczoraj jadłam
Początek zimówki- bo mnie łapie. Rok temu miałam tyle emocji że aż mnie to połowicznie ominęło. Tak czy owak, w tym roku się na to nie zapowiada.
Na razie mam postanowienie wznowić bloga. Tylko jeszcze nie wiem czy prowadzić go w formie refleksyjnej, zdarzeniowej czy głupotowej. Jak znam życie to będzie nadal w formie "co mi przyjdzie do głowy".
Dzis mam wolna chatę :P Przyłazi do mnie Adam :P a potem, śmigam do Blizyna a nie chce mi się jak cholera.
Jezeli chodzi o zmiany.... SKonczyłam już w koncu wszystkie cerytifakty z Angielskiego i miałabym pierwszy od 5 lat rok bez zadnego egzaminu ale.... mam mature i egzamin na prawo jazdy w przyszła środe. Boje sie jak cholera.
Jezeli chodzi o stan cywilny to w sumie... No do dupy, no. Nie ma sie co czarowac. Z tamtym skonczone od dobrego czasu. Juz mam to gdzies. Teraz jestem w stanie złudzen z kims innym. :/
Do tego snieg pada.
Oglądałam dziś ruską telewizję muzyczną :D Ale ruscy mają w głowach :D:D:D
Ania na studiach, Magda na studiach, Zaneta na studiach, Phila (jak powiedziane) szlag trafil, sis od kilku lat na studiach, sps ma mature, foka ma mature, ja mam mature, Pawlos ma mature, Makota ma mature, Piętuś ma mature, Adam to kluska (najlepszego na nowej drodze zycia ziom!), dzieciaki sa dzieciakami... Stan demograficzny ludu bożego.
Siadałam z zamiarem napisania wesołej notki. Chyba nie wyszło, co? W jakim jestem stanie może świadczyć jedno: nie chce mi sie w tym momencie anime ogladac. Ale chce juz na studia ;( Na japonistyke ;( i zebrac pewną obietnicę :D
Ja pierdziele! Ale sypie! A co jak się dzisiaj nie dostane do Blizyna? :P Dziadkowie się będą martwić.
Jeden plus zimy to to, ze juz mi ptaki do domu nie będą wlatywać. DLa tych co nie wiedzą: bilans mojej leśnej chatki:
2 nietoperze
2 martwe ptaki
1 ptak zywy, ale ze złamanym skrzydłem.
Ponieważ jest zima, oczekuję na Yeti.... :|
Po prostu nie pytaj mnie jak kończe każdą imprezę..., -Dora- komentarze [3]
Niby gardze blogami <> Niby gardze blogami, fotologami, myspace'ami, gronami itp a jestem przez to głupia. Przecież to takie doskonałe źródła.... no coz. Materialow do odpowieniego ukierunkowania swojego myslenia. Na dobre czy na zle.
Boje sie jutra i tego jak zakonczy (czy napewno?) sie "najwieksza sprawa" ubiegłych dwoch lat. Chce tego czy nie? Pff, zebym to ja wiedziala. Jak Kohelet wywodził cierpienie wynika ze świadomości. Cierpieć to nie cierpię ale jestem kinda messy przez to ze duzo wiem, duzo zgaduje a przede wszystkim ZA DUZO MYSLE i ZA CZESTO MAM KURWA RACJE.
Gloria victis! <> Refleksje po przeczytaniu glorii victis.
Ruszyla mnie ta nowelka, nie powiem, tyle ze oczywiscie bardziej ze wzgledu na historie ktora opowiada niz na sposob w jaki jest napisana bo trzeba przznac szczerze ze pozytywizm smierdzi. no ale tak czy owak po lekturze nasunely mi sie dwa wnioski.
gloria victis. no owszem, bardzo pieknie tylko co tym victis po tej gloriae jesli oni i tak sa victi?
a druga to dlaczego piekne i w ogole fajne sa te biale dziewki o bialej plci rumianych licach i jasnych oczach? watlej postawy i gabarytow, delikatnych rysow a najlepiej to niech wygladaja generalnie jak kawalek bialej nitki. Nitka victis? hmm Gloria nitkom... :/ syf -Dora- komentarze [3]
Dlaczego oni <> Dlaczego jedna kopiuje innej życie zamiast budować swoje. Dlaczego jak się czuje źle nie zmieni się na inną bez robienia kopii? Dlaczego nie przemyśli wszystkiego jeszcze raz, nie dojdzie do wniosków, ot chociażby nie poprosi o pomoc?
Dlaczego kolejna podkoloryzowuje swoje życie jakby jej własne było bez wyrazu? Po co odgrywa sama przed sobą kogoś kim chciała by być a niekoniecznie jest- po co ta poza? Po co stoi jedną nogą w chmurach starając się zabrać tam innych którzy nie mają złudzeń?
Dlaczego inna wraz ze zmianą faceta zmienia i siebie? Dlaczego nawet nie zdaje sobie z tego sprawy? A może ja chce żeby tak było, a ona wie? Po co tak?
Dlaczego pewien komplikuje sobie życie? Dlaczego odstawia łamiącego zasady chojraka a potem myśli 300 lat? Jeśli gubi się sam w sobie dlaczego nie weźmie się w garść?
Dlaczego jeden w drugiego nie traci wiary? Męska solidarność? Nie wszystko jest jasne, piękne, dzielne i wytrwałe. Dlaczego on ciągle daje nadzieję, którą podsyca wbrew pełnemu oporowi i mu się to, do cholery, udaje?
Dlaczego pewna nie umie otworzyć oczu kiedy raz sobie coś ubździ? Dlaczego nie postara się spojrzeć na sprawy obiektywnie, z wielu stron? Dlaczego ona żyje w iluzji, że to jest właśnie to co robi, kiedy tymczasem szuka na kogoś szczucia?
Czemu jednej potrzeba było zimnego prysznica, żeby otworzyć oczy? Jak wielu jeszcze będzie ona potrzebować zanim otworzy je szeroko- do końca? Dlaczego ona nie wychodzi spod swojego bezpiecznego klosza? I co na Boga ona chce zrobić kiedy on już pęknie?
Czemu znów drugiej 17 zimnych prysznicy oczu nie otworzy? Dlaczego ignoruje duże sprawy i popuszcza swoim obietnicom? Dlaczego puszcza w niepamięć mocne słowa i nieprzyjemne incydenty za kilka marnych słów, nic nie wartych słów, tylko po to aby znów się przejechać i znowu darować?
Dlaczego on napusza i myśli, że jest wielki, wydaje rozkazy i wyręcza się i innymi skoro i tak zna swoje miejsce w szeregu? Czy myśli, że łyknięcie odrobiny papierowej władzy daje mu władzę faktyczna? Dlaczego tylko gorzkie i pełne WZGARDY słowa są w stanie go otrzeżwić... na kilka marnych chwil? Czy chciałby wrócić do tego co było kiedys?
Dlaczego ja to wszystko widzę i do diabła ciężkiego siedzę cicho??!!
Dlaczego ta jedna jedyna jest taka, że nie mogę sie do niej przyczepić?
Lubię pytania, ah lubię je lubię. Can you find yourself in here? -Dora- komentarze [7]
If I told you you were right, would you leave your life and ride? <<środa, 3 stycznia 2007 22:22:56>> Tytuł notki z piosenki Carry Brothers 'Ride'. Dobre pytanie. Jak sądzicie co by odpowiedział na nie wasz partner? Co by odpowiedzial/a na nie najbliszy przyjaciel/przyjaciolka? A tak na dobra sprawe np. rodzenstwo? Troche wyrwane to z kontekstu ale generalnie chodzi o to czy zrobiliby to dla was/z wami. A tak serio to co wy bysta zrobili gdyby któraś z wymienionych osób zadała to pytanie wam? A teraz nieco inaczej: czy macie komu odpowiedziec na to twierdzaco? A macie np potrzebe takiego po prostu rzucenia wszystkiego w cholere, odciecia sie od wszystkiego co zrobiliscie (bez wzgledu na uczucia ktore wami kierowaly) i pojechania przed siebie coby zaczac od nowa gdzies z kims? Bo ja tak. A co z np. potrzeba/ochota zadania tego pytania? Bo ja mam. A teraz pytania ostateczne skierowane ode mnie do mnie: a masz kurwa komu?
Mam.
A wiesz co będzie odpowiedzią?
Tak, i właśnie dlatego czas szukac kogoś innego, prawda?
You are everything I wanted
The scars of all I’ll ever know. -Dora- komentarze [8]
Bejbi ol aj łont for krismas is juu.... je je <<środa, 20 grudnia 2006 22:13:41>> Nudzi mi sie. a ponieważ mi się nudzi to wstawię tutaj wam Traktat sytuiacyjny napisany w sierpniu przed weselem mojego brata. kto nie czytał- zachęcam.
Traktat Sytuacyjny: O weselach
Super party, klawa biba, niezła impreza czy jak to tam nazywać no bo w końcu żeni się kuzyn, brat, dziadek, ojciec, kolega lub za mąż wychodzi siostra, chomik albo wujek. Wszystko kolorowo, pięknie, biało, słowem WESELNIE. Jakieś dwa miesiące przed weselem znajdujesz w swojej skrzynce [ewentualnie, jakimś starym sposobem „podaj dalej” dostajesz do ręki] piękne biało-kremowe zaproszenie z czcionką Monotype Corsiva prześlicznie pozłoconą.
Józef Helikopterski i Mariola Teresa Jr Potrawka
mają zaszczyt zaprosić
Helenkę Kapustę z mężem Ździsiem
co by się przy nich obrączkami wymienić, przez próg poprzenosić, urżnąć w trupa, potańczyć Macarenę i najlepiej jakby córeczka Agatka jeszcze majtki panny młodej złapała [według legend australijskich podobno ma to zwiastować dożywotni celibat].
to zazwyczaj jest ta chwila kiedy zmywasz wymiociny z dywanu
No i co w takich chwilach zrobić? Najpierw przestać pałować głową ścianę i zastanowić się, z kim idziemy, następnie, w czym idziemy, potem, jak dojedziemy, a na końcu podsumować i odpowiedzieć na pytanie czy w ogóle tam idziemy. Pozwól, nich no rzucę Ci koło ratunkowe i gumową kaczkę, ażeby pomóc Ci przejść przez te trudne pytania.
Pytanie do BRAVO! GIRL: Z kim mam iść na wesele? Henerietta 12l.
To bardzo dobre pytanie, droga Henerietto! Jeżeli masz chłopaka, no to problem z głowy. Jeżeli rzuciłaś go równiutki miesiąc przed weselem- idź z kumplem. Jak nie masz kumpli to idź z kimś, kto Ci zwisa. A jak nikt nie chce z Tobą iść… przejdź do sondy u dołu.
Przyjemnie idzie się na wesele z partnerem. Patrzysz na sukienkę panny młodej, garnitur pana młodego, kwiaty na grobie Zenobiusza Zająca z cmentarza obok i lśniącą łysinę proboszcza i nie możesz wyjść z zachwytu słodko gruchając do ucha swej pary. Potem wychodzi coś zaklasyfikowane jako „klasyczna zbita” podszyta autentycznymi planami waszego wspólnego bajecznie białego ślubu. Rzy[ga]ć nie umierać, że tak pozwolę sobie to zapisać.
Całkiem spoko możesz przetrwać z osobą, która Ci zwisa. Po prostu jak Ci się z nią spoko siedzi, to z nią siedzisz. Jak natomiast zacznie odstawiać chojraka to zabierasz krzesło, kurczaka w panierce i przesiadasz się koło głuchej cioci Bożenki.
Co się dzieje, kiedy idziesz z kumplem? Są dwie opcje: bawisz się z nim całkiem nieźle [i ten przypadek zostawmy bez komentarza] albo nie wytrzymujesz presji. Powodem jego obecności tam jest to, abyście oboje utrzymywali się przy życiu. I teoretycznie macie sobie nawzajem w tym pomagać. Jednak w momencie, kiedy misterny plan się sypie nastaje lipa. Gdy kieliszek staję się najlepszą wymówką, parkiet parzy jak rozżarzony tytan, wujek Roman tarmosi Cię za policzek a jedyna nadzieja tkwi w ewakuacji- nie łam się! Co Cię nie zabije to Cię wzmocni! A gwarantujemy, że jeszcze wiele wesel Cię czeka…
Pytanie do BRAVO! GIRL: W czym mam iść na wesele? Olga 10l.
Idiotyzm. W ubraniu kretynko, a w czym? Weź se kiecke od komunii. Będzie pasować, chociaż możesz się mylić ślepej babci Zosi z panną młodą [nie istotne, że tamta wygląda jak koń… i śmierdzi też podobnie].
Pytanie do BRAVO! GIRL: Jak mam dojechać na wesele? Hiacynt 89l.
Hulajnogą. Następny list proszę.
Podsumowanie. Niechaj za nie posłuży ta oto sonda.
http://zaraza_morowa.fm.interia.pl/sonda.JPG
Teraz podlicz punkty według tabeli
http://zaraza_morowa.fm.interia.pl/tabela.JPG
Suma punktów 50-30: Nie idź pod żadnym pozorem!! Żeby osiągnąć ten wynik panna młoda musi śmierdzieć lub/i panu młodemu mogą śmierdzieć stopy! To niezdrowe! Możesz się zaczadzić!!
Suma punktów 25-15: Idź dziecko z Bogiem. W sumie na pewno bawić dobrze się nie będziesz, ale przynajmniej możesz przylansić się na ośce, że masz średni wynik.
Suma punktów 10-0: Idź się utop, bo żeby osiągnąć taki wynik musisz być klocem.
Decyzja podjęta? Wydaje się Ci, że teraz już z górki? Nic bardziej mylącego! Myślisz, że powiem, że tu dopiero zaczynają się schody? Jeśli tak, to udało mi się Cię zmylić. [Hahahahahahaha….. Eee… suchy żart…]. No więc teraz, jak się łatwo domyślić, poziom trudności się nie zmieni. I pozostanie taki aż do chwili wesela. Ślub da się przełknąć, albo przekimać w kościelnej ławce. Schody zaczynają się wraz z weselem! I do tego nie ma windy. Jeżeli czytasz ten tekst, to znaczy, że jak jego autorka nie lubisz wesel, a jeżeli nie lubisz wesel, to nie czaruj się, nie będzie łatwo. Na szczęcie stali czytelnicy traktatów autorki poproszeni o to na Forum Dyskusyjnym jej strony internetowej wymyślili kilka zabaw na nudne wesela. Przytaczam kilka z nich bez cenzury!
1. kostka Rubika
2. gniecenie syfków
3. zdrapywanie wzorków z zastawy
4. prucie sukienki sąsiadki
5. plucie pestkami z winogron do ucha człowieka naprzeciw
6. doprawianie potraw obgryzionymi paznokciami
7. pisanie świecówką ludziom na plecach „Jestem jurny Frank”
8. bawienie się w Głuchy Telefon samemu z sobą
9. pierdzenie i udawanie, że to starosta weselny
10. nierytmiczne klaskanie w dłonie za uchem perkusisty kapeli
Z tym oto Dekalogiem Nudy Weselnej powinno pójść nieco łatwiej. Ale, cóż, przez 10 godzin wesela każdą z tym zabaw zdążysz przetestować siedem razy, więc nic innego nie mogę zrobić jak tylko trzymać za Ciebie kciuki, że przeżyjesz i przeczytasz mój kolejny Traktat Sytuacyjny.
Zaraz zwymiotuję. <<środa, 6 grudnia 2006 19:35:36>> Dowiedziałam się właśnie o beznadziejnym pomyśle mojego nauczyciela na poprawę ocen z historii: taka praca na ocenę z kartografii. W związku z tym leżę i kwiczę.
Ostatnie dwa dni przeleżałam chora. Super extra nie ma co. No ale jestem już zdrowa i czeka mnie rychły wyjazd do Wrocławia na łikend, który bądź co bądź zapowiada się gut. Zjazd z Lejusem (boze, mam nadzieję, że jej choroba psychiczna mi "boya" nie przestaszy!) w jednym czasie, więc będzie... eee... pijacko?
Równie pijacko zapowiada się sylwester, który rónież zamierzam przepędzić
we Wrocławiu. Będzie boogie :D Bez względu na to kto tam w końcu się pojawi, ja jadę :D Lepszych ofert w sumie nie dostałam.
Sytuacja polityczno-społeczna w domu zaskakująco fantastyczna. Może dlatego że moje życie socjalne (pozadomowe) leży w gruzach i kwiczy z nadmiaru roboty na moich plecach. Jakoś mi idzie dogadywanie się z nimi i mamuś mi już 2 razy oświadczyła, że się zmieniłam na lepsze (ile razy zrobiła to babcia bliżyńska to nie zliczę). A ja kontynuuję tę moją politykę bo jeszcze nie wszystkie nadzieję leżą w gruzach (zdaniem coniektórych) i jeszcze z tego korzyści wyciągnę :]
Inne:
Na mikołaja dostałam zarąbistyczną bieliznę z truskawką :P huehuehue.
Nienawidzę szkoły, świata i nie zdam CPE. Moje jajniki przestały produkować hormony i niedługo wyrosną mi włosy na plecach. Musz esobie kupić kozaki. Obcassyyy. Mam pragnienie obcasoow (albo jak niektórzy wolą: buuutyyyyy:] ) A tak w ogóle to schudłam. -Dora- komentarze [4]